@ProfesorStepien Fijołek już pisał,że to stare ludzie były, pochorowane to zeszły. A! I że dawno brały berbeluche więc już nie chroniła. Fijołek @bfialek reumatolog. Tak pani mówił. I że szczepionki działajo mówił. No. 02 Dec 2021
Attached: 1 image Dodał dziad ALT do obrazu, A obraz "zagadał" od razu! 🖼👄🙈🤣 #accessibility #a11y #dostępność #dostepnosc #ALT #ALTtext #SłownikPolszczyzny Ubocznej #SłowaNaOpak
Czesć, mam problem z komputerem. Mianowicie włącza mi się jakieś 15 minut, normalnie działa ale jest właśnie z tym problem zrobiłem scan SMART i pokazało mi 3 dziwne komunikaty możecie mi pomóc co z tym zrobić?
RT @MiroKa30045644: Ludzie, którzy doprowadzili do tego, że chory człowiek musiał napierdalać kijem w parapet, by łaskawie zwrócono na niego uwagę, ukarali teraz człowieka, który jako nieliczny mówił publicznie, że to jest złe. Kurtyna. Mafia. 19 Dec 2022 18:44:17
Skinheadzi i Modsi Wszystko zaczęło się w Anglii. Większość subkultur pochodzi z tego kraju. Jest to być może spowodowane angielską kolektywną mentalnością. Anglicy zawsze mieli potrzebę szufladkowania ludzi do różnych grup. I w Anglii właśnie powstali Modsi, z których później narodzili się
Szef MS na zakończenie obrad odnosząc się do wcześniejszych pytań, które padły podczas dyskusji, zwrócił się do opozycji: „ Mówił dziad do obrazu, a obraz ani razu. Fakty kompletnie was nie interesują, nie słuchacie ” – oświadczył.
Określenie hasła. malarz. twórca obrazu. Apelles. twórca obrazu "Afrodyta Anadyomene". Matejko. twórca obrazu "Batory pod Pskowem". Picasso. twórca obrazu "Panny z Awinionu".
Za chwilę nad rzeką Kamienica w gminie Nawojowa może dojść do tragedii. Zwłaszcza w rejonie pierwszego, kamiennego stopnia, który dosłownie wisi w powietrzu. Lepiej się tam nie zapuszczać.
Michał Kamiński komentarz, Dziad przemówił do obrazu, 29.12.2022@MichalKaminskiOficjalny_____Więcej:FACEBOOK: https://www.facebook.com/kaminsk
RT @PatrykJaki: Rozmowa z komisarzem @dreynders , który jak zwykle atakował dziś Polskę. Czyli zabawa z cyklu „mówił dziad do obrazu”. Wszystko mu się myli, nic nie wie, ale nie musi, pracuje w końcu w UE. 06 Feb 2023 19:32:02
TEWvqYI. W odróżnieniu od moich kolegów po klawiaturze nie cieszyłem się z wyboru Bronisława Wildsteina na prezesa TVP. Powiem więcej: pomyślałem sobie, że to koniec Bronka jako publicysty. Na szczęście nasz wielki kolega wyszedł z opresji obronną ręką, bo udawał pierwszą naiwną i w porę został zwolniony. Bronek poleciał i tzw. „niezależni publicyści” leją krokodyle łzy nad decyzją premiera. A przecież nie od dziś wiadomo, że gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Nie po to Jarosław Kaczyński namaścił Bronka na prezesa telewizji publicznej, żeby ten udawał pierwszą naiwną. Bronek miał wykonać zadanie: dać głos politykom, ustalić właściwe parytety, powstrzymać dziennikarzy od zadawania kłopotliwych pytań i – w konsekwencji – przyczynić się do poprawy notowań koalicji rządzącej. A że zamiast wziąć się do roboty, opowiadał bajki o wolnych mediach i – co gorsza – próbował je wcielać w życie, więc został odwołany. Scenariusz stary jak dzieje realpolitik. Można mieć pewność, że w analogicznej sytuacji tak samo jak Kaczyński zachowałby się przywódca każdego rządu na świecie. Oczywiście, gdyby miał równie silny wpływ na radę nadzorczą telewizji. Na łamach „Dziennika” Michał Karnowski pisze o premierze: „Myślałem, że facet, który widzi obrzydliwość upartyjnionych przez postkomunistów mediów i ma odwagę od lat o tym mówić, będzie choć trochę inny od poprzednich premierów”. A ja myślałem, że już nikt nie ma złudzeń co do horyzontów ludzi sprawujących władzę. Właśnie: horyzontów, a nie dobrej czy złej woli. Sęk w tym, że dzisiejsi politycy nie są w stanie kierować się ideałem wolności mediów, bo w ogóle nie rejestrują tego poziomu. Jeśli mówią o obrzydliwym upartyjnieniu telewizji, chodzi im o to, że rządzą nią przeciwnicy polityczni, a nie oni sami. Ktoś, kto zajmuje się grą polityczną, zawsze będzie potrzebował mediów i innych instytucji kultury do zabezpieczenia partyjnych czy koalicyjnych interesów. Cel tej gry, rzecz jasna, nie musi być zły. Może nim być np. zapewnienie państwu mocnej pozycji w Europie, oczyszczenie go z postkomunizmu czy realne ograniczenie przestępczości. Nie zmienia to faktu, że dla polityków media były, są i będą potencjalnym narzędziem, a nie wartością samą w sobie. Można naturalnie próbować tłumaczyć premierowi, że w dłuższej perspektywie taka strategia się nie opłaci i że lepiej byłoby pozwolić mediom tworzyć wiarygodny obraz kultury, żeby doraźna polityka znajdowała zakorzenienie w czymś głębszym niż wodzowska wizja. Zdroworozsądkowe w gruncie rzeczy pomysły PiS mogłyby znaleźć potężnego sojusznika w postaci zrekonstruowanego przez media systemu wartości: tradycja, religia, wspólnota, rodzina, wolny rynek, itd. Szanse braci Kaczyńskich na kolejne wyborcze sukcesy z pewnością rosłyby wraz z utrwalaniem się tego porządku rzeczy w świadomości Polaków. I nawet po przegranych wyborach – co wbrew pozorom kiedyś nastąpi – bracia nie staliby na spalonej ziemi. Nadzieje, że taka argumentacja może trafić do premiera, są jednak płonne. Mówił dziad do obrazu, aż obraz nie wytrzymał i krzyknął: „Spieprzaj dziadu!”. Żeby formacja intelektualna stała się naprawdę kulturotwórcza, trzeba uszanować jej wolność i nie oczekiwać, że będzie złożona z salonowych piesków. Trzeba pogodzić się z tym, że sprzymierzeńcy w kwestiach aksjologicznych będą formułować niezależne sądy w sprawach doraźnej polityki i bez taryfy ulgowej potraktują każde nadużycie władzy. Należy też przyjąć do wiadomości, że w ukazywanym przez nich obrazie świata polityka będzie tylko ubogą krewną cywilizacji i kultury, a jeśli ta inwestycja przyniesie wymierne korzyści wyborcze, to dopiero po kilku lub kilkunastu latach Czy bracia Kaczyńscy są w stanie zgodzić się na takie warunki? Przypuszczam, że wątpię. Oni wierzą, że aby zostać mężem stanu, wystarczy mieć osobistą wizję i uprawiać realpolitik, a media są dobre tylko wtedy, kiedy służą tym nadrzędnym wartościom. W odróżnieniu od Michała Karnowskiego nie czyniłbym jednak z tego zarzutu, bo tak myślą wszyscy politycy. I lepiej, że rządzą nami antykomuniści niż sojusz postkomunistyczno-antylustracyjny, który specjalizuje się w praniu mózgów. Niewątpliwie akurat w tej sprawie coś w Polsce drgnęło i może nasze dzieci nie będą już się zastanawiać, czy Wojciech Jaruzelski był bohaterem czy zdrajcą. Pomysł odfałszowania polskiej historii przez rozliczenie z komunizmem jest przez braci Kaczyńskich realizowany, bo zawsze był obecny w ich wizji. „Wolność mediów” czy inne „przywrócenie polskiej kulturze właściwych hierarchii” to już postulaty mniej poważne, bo wizja nigdy ich nie zakładała. Trudno doszukiwać się tu złej woli naszych wodzów; to raczej skutek ich ograniczonych zainteresowań. Gdyby Lech był dziennikarzem, a Jarosław polonistą, ich wizja z pewnością byłaby bogatsza niż dziś. Osobiście nie dziwię się prawnikom, że nie mają pojęcia o kulturze. Niech dalej robią swoje, odcinając peerelowską pępowinę, ścigając bandytów i nie dając sobie w kaszę dmuchać Rosjanom czy Niemcom. Przecież nie muszą od razu pretendować do literackiej Nagrody Nobla, jak kiedyś – z powodzeniem zresztą – czynił to Winston Churchill. Michał Karnowski jest trochę młodszy ode mnie i może dlatego do wczoraj konfrontował politykę z ideałami. Mnie od czasów legendarnego AWS już nic nie zdziwi. Podejrzewam, że gdyby jutro bracia Kaczyńscy poparli np. paradę równości, wzruszyłbym ramionami. Dlatego – w odróżnieniu od moich kolegów po klawiaturze – nie cieszyłem się z wyboru Bronisława Wildsteina na prezesa TVP. Powiem więcej: pomyślałem sobie, że to koniec Bronka jako publicysty. Na szczęście nasz wielki kolega wyszedł z opresji obronną ręką, bo udawał pierwszą naiwną i w porę został zwolniony. Oby ta krótka historia romansu człowieka kultury z polityką była przestrogą dla innych. Dopóki o obsadzie stanowisk w TVP decydują przedstawiciele partii, nie wchodźmy w ten interes. Zostańmy w niezależnych mediach, którymi rządzi głównie logika rynku. Zresztą popatrzmy na Bronka. Tak się odgrażał, że zreformuje telewizję, a wrócił z tego Woronicza bez sukcesu i kompletnie wycieńczony. To już lepiej prowadzić redakcyjnego bloga. Stres niewielki, niezależność gwarantowana, a i wierszówka wpadnie.
„Ona mnie kompletnie nie słucha. Mogę gadać godzinami, a i tak nic do niej nie trafia. A jak powiem czekolada/ lody/ bajka to zawsze usłyszy”. Słyszałam to już niejednokrotnie od rodziców czy dziadków. Zrozpaczeni szukali pomocy, mówiąc o złośliwości czy wręcz perfidii dzieci. A muszę tu powiedzieć, że o ile rzeczywiście nie mamy do czynienia ze zbuntowanym nastolatkiem (choć czasem w takich sytuacjach również) większość tego „niesłuchania” jest naszą – dorosłych winą. Pisałam jakiś czas temu o intencji i intonacji – czyli głosie i słowotoku. Dziś chciałabym opowiedzieć o kilku innych problemach komunikacyjnych, przez które mamy wrażenie, że dziecko nas nie słucha. Jednym z takich powodów jest to, że nie mówimy do dziecka. „Jak to? Przecież jak czegoś od niego chcę to zawsze mówię do niego.” No właśnie nie. Często mówimy gdzieś w przestrzeń, poza dziecko, w innym kierunku. Mało kiedy prosząc o wykonanie czegoś patrzymy dziecku w oczy. „No, ale przecież ono wie, że mówię do niego”. Nie do końca. O ile starsze dziecko z pewnością się domyśli z kontekstu wypowiedzi, że jest to skierowane do niego, to już młodsze nie koniecznie. Pomyślmy jak my się czujemy kiedy ktoś mówi do nas, nie patrząc nam w oczy czy chociaż w naszą stronę? Nie za dobrze. I nawet jak wiemy, że mówi do nas, to wcale nie rzucamy się chętnie do wykonywania jego prośby. Bo nie czujemy, że ktoś wypowiedział się z szacunkiem. A przecież dziecko jest człowiekiem, o czym przekonywała nas już dawno Stary Doktor – Janusz Korczak. Należy mu się szacunek, a nie uwaga rzucona mimochodem. Od tak sobie. A później się dziwimy, że nas „nie słucha”. Ciężko jest wykonać polecenia kogoś, kto nas nie szanuje. Pomyślcie jak to jest z Wami kiedy musicie coś zrobić, a szef traktuje Was jak kogoś gorszego. Dzieci już od bardzo małego czują jak je traktujemy, a zwracanie się do nich jest pierwszym przejawem. No właśnie, prosimy dziecko aby coś zrobiło. Ale czy to jest naprawdę prośba? Czy tylko zwrot grzecznościowy. Bo jeśli to jest prośba, to dziecko może odmówić. „Czy możesz zrobić?” Każde sformułowanie, które się tak zaczynam daje pole do dyskusji. Która sama w sobie jest oczywiście dobra, ale nie zawsze tego oczekujemy. Tak więc jeżeli chcemy uczyć nasze dzieci kultury i zasad dobrego wychowania mówmy „proszę cię, zrób to”. Nie dajemy pola do manewru, ale traktujemy z szacunkiem. Oczywiście dziecko może zapytać dlaczego, ale nie pytamy czy to zrobi czy nie. Możemy dyskutować o czasie wykonania i przyczynie/ potrzebie, ale nie o samej czynności. Bo cóż ma na celu pytanie malucha „Czy zjemy obiadek?” Czy chcemy dać mu tak naprawdę o tym zdecydować? Czy to tylko takie sformułowanie? A jeśli tak, to co ma na celu? Dyskutujmy z naszymi dziećmi, ale o tych sprawach gdzie jest na to miejsce. To jest forma nauki i przejaw szacunku. I to jest słowo klucz SZACUNEK. Jeśli my będziemy szanować nasze dzieci, mówić bezpośrednio do nich, jeśli będziemy uczyć dyskutować, a nie dawać złudne poczucie decyzyjności – łatwiej będzie nam się porozumieć. Nasze słowa będą szybciej docierały, a relacje będą silniejsze. Jest jeszcze kila aspektów komunikacji, które zniwelują problem „nie słucha mnie”, ale o tym innym razem…
Lista słów najlepiej pasujących do określenia "mówił do obrazu":DZIADCHŁOPFAKSWILKSZAKALROCHKAWALERAKTWERNIKSSKANBLEJTRAMSEBASTIANMODELSKANERPOWRÓTHIERONIMCELOWNIKMONITORIKARPALETA